Express-Miejski.pl

Justyna Kaczorowska

Justyna Kaczorowska

Justyna Kaczorowska fot.: Justyna Kaczorowska

Tym razem odeszliśmy od polityki, odeszliśmy od pytań związanych stricte z pracą i problemami z tym związanymi. Skupiliśmy się na kobiecej stronie Justyny Kaczorowskiej - Dyrektor Ząbkowickiego Ośrodka Kultury.

E-M: Pani Justyno - dla tych, którzy Pani nie znają,  proszę krótko nam powiedzieć, czym się Pani zajmuje? Jak wyglądają Pani codzienne obowiązki?

JK: Jestem pracownikiem ZOKu od 2002r., a od roku 2008 pełnię funkcję dyrektora tej placówki. Zajmuję się organizacją życia kulturalnego w mieście i gminie Ząbkowice Śląskie. Realizuję imprezy od lat wpisane w kalendarz wydarzeń, a także wraz ze współpracownikami wymyślamy nowe przedsięwzięcia. W ramach przyznanych środków prowadzimy i finansujemy również kilkanaście zespołów, klubów i kół zainteresowań dla dzieci, młodzieży i dorosłych. To tak w wielkim skrócie wygląda moja praca.

E-M: Czy kobieta pracująca jest szczęśliwsza? Co daje Pani praca?

JK: Nie wiem czy jest szczęśliwsza, ale na pewno jest spełniona i czuje się potrzebna. Dla mnie praca jest czymś bardzo ważnym, można powiedzieć „motorem życia”; nie nadaję się do siedzenia w domu i tzw. „nicnierobienia” – staję się nieznośna dla otoczenia

E-M: Zajmuje Pani wysokie stanowisko, jest Pani dyrektorem-kobietą sporej placówki, jak wygląda Pani współpraca z mężczyznami?

JK: Nie wiem czy zależne jest to akurat od stanowiska, czy bardziej od charakteru, a może chęci współpracy. Zawsze wydawało mi się, że lepiej dogaduję się z mężczyznami niż z kobietami, ale ostatnio zaczynam w to wątpić…

E-M: Czy istnieje zawód którego kobiety nie mogą lub nie powinny wykonywać?

JK: Chyba nie – jesteśmy stworzone do przełamywania stereotypów

E-M: Jakie porady chciałaby Pani przekazać dla Kobiet, które dopiero rozpoczynają swoją karierę zawodową?

JK: Przede wszystkim nie bać się wyzwań. Samej określić co jest dla nas ważne i tego się trzymać. No i trzeba uwierzyć w siebie– dużo z nas ma niższe poczucie własnej wartości niż mężczyźni.

E-M: Asertywność na stanowisku menedżera jest raczej niezbędna. Jak jest w Pani przypadku?

JK: Staram się mieć swoje zdanie i wyraźnie je artykułować, popierając rozsądnymi argumentami. Wydaje mi się, że jestem dobrym słuchaczem, a to bardzo pomaga w mojej pracy. Zdaję sobie również sprawę ze złożoności niektórych problemów i potrzeby traktowania każdej osoby i każdej sprawy indywidualnie.

E-M: Czy Justynę Kaczorowską łatwo zdenerwować? Czy używa Pani przekleństw?

JK: Dość łatwo mnie zdenerwować, szybko wybucham, ale równie szybko się uspokajam. Nie przeklinam – bardzo nieładnie wygląda przeklinająca kobieta, staram się więc tego unikać.

E-M: Jak radzi sobie Pani ze stresem?

JK: Odprężam się w zaciszu domowym z kubkiem herbaty i pasjonującą lekturą.

E-M: A w jaki sposób Pani spędza wolny czas?

JK: Uwielbiam kino i książki - niekonieczne w tej kolejności. Lubię też spędzać czas na świeżym powietrzu - mam szczęście mieszkać na wsi więc ogródek, spacery, rower…

E-M: Czy dzieli się Pani obowiązkami domowymi z mężem? Jak wgląda podział?

JK: Podział jest bardzo prosty – sprzątanie, pranie, prasowanie spoczywa na mnie, gotować nie umiem i nie lubię (tą sprawą zajmuje się głównie teściowa), a mój mąż bierze na siebie wszelkie sprawy techniczne (od drobnych remontów po naprawę samochodu).

E-M: Czy trudno jest pogodzić życie osobiste, rodzinne z pracą?

JK: Tak, szczególnie gdy praca, tak jak w moim przypadku, trwa czasem dłużej iż do 16, a tydzień pracy obejmuje często soboty i niedziele… Ale udaje się to poukładać.

E-M: Czy zabiera Pani pracę do domu? Jak często? Czy to wpływa na Pani życie prywatne?

JK: Nie. Wolę zostać dłużej w biurze. 16. Czy może Pani powiedzieć o sobie – Jestem Kobietą Sukcesu? Chyba sporo jeszcze przede mną

E-M: Największy sukces roku ubiegłego?

JK: Sukces – Weekend z Frankensteinem (mam nadzieję, że wszyscy którzy przy nim współpracowali również uznają to za sukces) oraz ponowny przyjazd GENROSSO do Ząbkowic. Prywatnie -podjęliśmy się wreszcie długo odkładanego remontu domu.

E-M: Największa porażka?

JK: Porażka – niedopilnowanie organizacji Fiesty , a prywatnie – ze zdrówkiem nie było najlepiej w zeszłym roku.

E-M: Kocha Pani swoją pracę? Co najbardziej motywuje Panią do pracy?

JK: Bardzo lubię swoją pracę. Uskrzydla mnie chęć zrobienia czegoś fajnego i niepowtarzalnego dla mieszkańców - odbiorców imprez ZOK.

E-M: O czym Pani aktualnie marzy?

JK: O wyremontowanej sali widowiskowej, z wygodnymi fotelami w kolorze wiśni i profesjonalnym nagłośnieniem…

E-M: Która z kobiet jest wg Pani przykładem Kobiety Sukcesu?

JK: Po ostatnim weekendzie jest to pewnie dla większości z nas Justyna Kowalczyk. Sporo jest kobiet mogących stanowić wzorzec do naśladowania: Anna Dymna, Martyna Wojciechowska, Ilona Rosiek-Konieczna, Janina Ochojska, Jolanta Kwaśniewska…. mogłabym wymieniać bez końca.

E-M: Czego według Pani pragną kobiety?

JK: Trudne pytanie. Szczęścia, miłości, zrozumienia…. czasem kwiatów bez powodu.

ankli

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA