Express-Miejski.pl

Recenzja książki "Dziewczyny z powstania" Anny Herbich

Zapraszamy do lektury fot.: facebook.com/czasnaksiazki

Sylwia Winnik postanowiła podzielić się swoją recenzją książki Anny Herbich z czytelnikami Expressu-Miejskiego.pl. Przeczytajcie, co ma do powiedzenia autorka recenzji.

Wojna jest konfrontacją, a żadna konfrontacja zbrojna nie jest dobra. Podczas takiego starcia straty zawsze pojawiają się po obu stronach.

Wśród wielu losów ludzi, jakie niesie za sobą historia – życiorysy kobiet, które brały udział w Powstaniu Warszawskim, zachowają się w moim sercu w wyjątkowy i niepowtarzalny sposób.

Jest 8 maja 2014 roku, godzina 23.30, opuszczam dom, w którym przebywam na co dzień, spędzając wieczory z książką pod ciepłym kocem i przenoszę się na kartach „Dziewczyn z powstania” autorstwa Anny Herbich do dnia 1 sierpnia 1944 roku do okupowanej Warszawy przepełnionej strachem. Do Warszawy w dniu Powstania Warszawskiego. Poznaję tam jedenaście kobiet. Jedenaście kobiet, takich jak każda z nas, a jednak jedenaście bohaterek tych sześćdziesięciu trzech walecznych i mrocznych dni, które niczym burzowe chmury zasłoniły na ponad 2 miesiące Polskie niebo.
Każda z tych kobiet, sanitariuszek, matek, harcerek… podobnie jak dzisiaj my, miały swoje pragnienia, marzenia, ambicje. Ale historia nie liczyła się z tym co kryły te młode dziewczyny w swoich niewinnych sercach. Atak zbrojny zaskoczył zwyczajnych ludzi, w codziennych pracach: przy gotowaniu obiadu, usypianiu dziecka w białej, drewnianej kołysce, w trakcie porodu, podczas spaceru po warszawskich chodnikach… historia jak morderczy kat, kreśliła swoje karty, które miały się zapisać lękiem i krwią ludzi.
„Granatniki, moździerze, gęsta kanonada z broni maszynowej” – te słowa brzmią, niczym wyjęte z ust nieustraszonego żołnierza, a jednak, to słowa jednej z dziewczyn, bohaterki tych smutnych wydarzeń. Kiedy dom jest w niebezpieczeństwie, walczą o niego wszyscy, mężowie, żony i dzieci. Domem dla ludzi podczas tej wojny były nie tylko cztery ściany, ale przede wszystkim ludzie w nim mieszkający- chronili siebie nawzajem. Domem, była Warszawa i Matka Ojczyzna. Właśnie dlatego, urzekło mnie w książce podejście kobiet biorących udział w powstaniu, do samych wydarzeń z 1 sierpnia 1944. Nam, ludziom XXI wieku wydaje się, że ówczesne kobiety czuły tylko strach. Ależ nie! One czuły ekscytację, radość, wzruszenie! Były odważne, wojownicze, a cięta riposta wobec Niemców nie była im obca. Czuły się żołnierzami i były nimi w rzeczywistości. W swojej świadomości miały wrócić do „domu”, po pięciu latach okupowania! Agitacja brała górę nade wszystko. Ludzie zrzeszali się w imię wolności, w imię niepodległości.
Dziewczyny z powstania, opisują także swoje losy przed okupacją Warszawy, przed wszczęciem Powstania… wspominają barwne tętniące życiem wsie, zapach pól, wspólne chwile spędzone w gronie rodzin, swoje miłości. Zauważyć można łatwo, jak ówcześni ludzie się szanowali, kochali… Tym bardziej przywiązując się do ich wspomnień, nam czytelnikom trudniej powstrzymać wzruszenie. Historia, które tworzyła się w ich rękach, tworzyła się przecież dla następnych pokoleń – dla nas.
Czytając pierwsze stronice książki, nie umiałam i nie chciałam powstrzymywać łez. Płakałam jak małe dziecko, które nie jest w stanie zrozumieć dlaczego w zimie nie kwitną w ogrodzie róże. Ja też nie rozumiałam dlaczego człowiek drugiemu człowiekowi może wyrządzić taką krzywdę jaką jest zbrojna konfrontacja - wojna. Wy też nie powstrzymacie łez. I nie chciejcie ich zatrzymywać, niech spływają po policzkach i będą przemilczanym hołdem dla kobiet, które swój czynny udział miały w Powstaniu Warszawskim.
W książce nie brakuje jednak, zabawnych wspomnień dziewczyn z powstania. Prostych, banalnych sytuacji, które na tle trudnych spraw przede dniu wojny, przynosiły chwile wytchnienia, ulgi i wywoływały uśmiech. O tak! Uśmiechnęłam się też niejednokrotnie, ocierając mokre jeszcze od łez policzki. Jak piękne jest to, że kobiety te potrafiły cieszyć się najprostszymi rzeczami: czystą wodą, ubraniem, krótkim listem od ukochanego, liczącym ledwie 2 krótkie zdania. Dziś wymagamy więcej, mając i tak o wiele więcej od nich. Czyż nie jest tak?
Książka jest zbiorem pięknych emocji. Wzruszająca, wyciskając szczere łzy, wywołująca szczery uśmiech- dlaczego? Bo intencje bohaterek o których się czyta w tej książce były szczere, prawdziwe. Książka ta, traktuje o bezpowrotnej stracie, o walecznych sercach, odwadze, której jak sądzę, niestety dziś nam brakuje. Czy byłybyśmy bowiem w stanie ryzykować swoje życie dla ludzi całkiem obcych? Zasłaniając własna piersią, tętniące przerażeniem serce drugiego człowieka? Nie wiem… nie umiem odpowiedzieć na to pytanie i nie ukrywam, że przykro mi z tego powodu. Nie wiem bowiem czy byłabym tak odważna. One były.
„Dziewczyny z powstania” to lektura, którą czyta się jednym tchem. Napisana jest lekkim piórem autora. Każde zdanie z osobna jest niezmiernie ciekawe, a całość tworzy arcydzieło! W książce znajdziecie wiele źródłowych zdjęć z czasów okupowanej Warszawy, czasów wojny. Fotografie, na których czas zatrzymał się na uśmiechniętych twarzach, pełnych nadziei, miłości, ale też strachu.
Historia jedenastu kobiet, jedenastu różnych niezależnych od siebie losów. Jednakże tych jedenaście dziewczyn połączyła jedna historia, zapisana na kartach niejednej z ksiąg. Czas Powstania Warszawskiego, a także okres przed jego wybuchem i czas wojny – to chwile trwogi, smutku, trudnych pożegnań, ale też radości z prostych rzeczy, czas na miłości, nadziei… Nie da się ukryć, że nawet w Warszawie za czasów okupacji, powoli w swoim rytmie opadał kurz wywołany wybuchami bomb niemieckich, odsłaniając słońce – nadzieję na lepsze jutro, nadzieję na przyszłość.
Książkę, którą pochłonęłam w jedną noc, przeskakując z 2014 roku do 1944 roku zaliczam do ulubionych i stawiam ją na pierwszym miejscu w rankingu książek 2014! Muszę przyznać, a robię to z wielkim szacunkiem do bohaterek Powstania Warszawskiego- wszystkich, nie tylko jedenastu opisanych kobiet, że książka ta zapadnie mi w pamięci i sercu na zawsze. Dziękuję Wam, że przyczyniłyście się Panie, do Polski wolnej, Polski jaką dane nam jest znać.


Sylwia Winnik

12

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Recenzja książki "Dziewczyny z powstania" Anny Herbich

    2014-05-30 15:38:51

    Sylwia Winnik

    Sylwia Winnik postanowiła podzielić się swoją recenzją książki Anny Herbich z czytelnikami Expressu-Miejskiego.pl. Przeczytajcie, co ma do powiedzenia autorka recenzji.

  • 2014-05-30 23:44:19

    gość: ~katrina

    Przesłodzona recenzja autorstwa grafomanki, gratuluję, że publikujecie takie kwiatki.

  • 2014-05-31 11:03:07

    gość: ~Sylwia Winnik

    Napisz lepiej, jeśli potrafisz:) chętnie poczytam. Wydawnictwa i krytycy literaccy współpracujący ze mną sądzą inaczej niż Ty... i chyba im bardziej wierzę:) Pozdrawiam i życze miłej lektury kolejnych recenzji, których nie omieszkam publikować.

  • 2014-05-31 12:58:48

    gość: ~Spokojny Człowiek

    "Wojna jest konfrontacją, a żadna konfrontacja zbrojna nie jest dobra. Podczas takiego starcia straty zawsze pojawiają się po obu stronach"

    No odkrywcze to, to nie jest ...

    Generalnie, książka pełna patosu, nie wnosząca niczego nowego w temat Powstania, pozycja ta jest po prostu miałka. Każdy wie, że człowiek się boi, każdy wie, że na wojnie ludzie giną i każdy wie, że kobiety są równie dzielne jak mężczyźni a nawet i bardziej.

    Książka nastawiona raczej na zysk finansowy z okazji premiery dokumentu o Powstaniu i niestety daje się to odczuć. Miało być naturalistycznie a wyszło patetycznie.

    Książka do rozważenia, ale tylko jak ma się baaaardzo dużo wolnego czasu i nie ma ciekawszych pozycji.

    "Dziękuję Wam, że przyczyniłyście się Panie, do Polski wolnej, Polski jaką dane nam jest znać"

    A z tym stwierdzeniem się nie zgadzam w ogóle i pozostaje się modlić żebyśmy w końcu zrzucili czerwoną okupację.

  • 2016-03-18 21:43:46

    gość: ~Marta

    ostatnio dodany post

    Spokojny czlowiek, może dla Pana książka nic nie wnosi. Dla mnie to nowe przeżycia i pokazanie powstania z zupelnie innej strony. Uważam tez ze słowa o tym ze jest nastawiona na zysk finansowy są obraźliwe, szczególnie dla tych kobiet i powinien sie Pan ich wstydzić. Może niech sie Pan zastanowi zanim napisze coś tak "mądrego" następnym razem. Nie sztuka jest coś krytykować i obrażać. To jest łatwe, szczególnie anonimowo na stronach internetowych.

  • 2014-05-31 17:27:41

    gość: ~katarina

    Krytycy literaccy?! Hahaha, a z jakimi "krytykami literackimi" Pani współpracuje? Dobre, uśmiałam się, naprawdę!:-) Nie ma już w Polsce takiego zawodu, jak "krytyki literacki", a jeśli Pani ma za krytyka blogerów takich jak Pani to jest Pani w błędzie. Co do wydawnictw to oczywiscie, jasne że będą Panią chwalić, bo Pani chwali ich książki. Aż sobie wpisałam w google Pani nazwisko i skierowało mnie na Pani stronę. Czy Pani naprawdę jest taka nijaka że każda książka Panią zachwyca?

  • 2014-05-31 17:34:19

    gość: ~katarina

    A jeszcze jedno. Nie przypominam sobie, żebym przechodziła z Panią na "ty", a jestem starsza co najmniej o jedno pokolenie, wnioskując po zdjęciach na Pani stronie. To bezczelne z Pani strony.
    Jeszcze słowo o "krytykach literackich".. jak sama nazwa sugeruje zajmują, a raczej zajmowali się oni literaturą, a nie jakimiś tekścikami napisanymi w zamian za książkę/

  • 2014-05-31 18:17:49

    gość: ~pitti

    Popieram w 100% KATARINĘ!

  • 2014-06-01 20:39:57

    gość: ~Agnieszka

    Sylwia, te wszystkie negatywne komentarze świadczą tylko o tym, że ludzie je piszący Ci zazdroszczą, bo osiągnęłaś o WIELE, WIELE więcej w tak krótkim czasie niż oni wszyscy razem wzięci :D wiesz co robisz i robisz to dobrze, więc głowa do góry! :)

  • 2014-06-02 09:34:04

    gość: ~ja

    Dokładnie. Ludzie potrafią tylko krytykować. Nie dość, że pewnie nie czytają książek, sami nie potrafią zrobić jakiejkolwiek recenzji, to jeszcze negatywnie opisują wszystko inne czego ich nie dotyczy. Sylwia, nie przejmuj się absolutnie! Loża szyderców zawsze jest i zawsze będzie..

  • 2014-06-02 15:24:38

    gość: ~iuhf

    ja tam czekam na kolejną recenzję. Mam nadzieje,ze autorka nie przestraszy się "krytyki". a tak na marginesie - zdjecie kobiety z okładki książki - obłędne.

  • 2014-06-02 15:28:55

    gość: ~komentujący

    Kazdy ma prawo do wyrazenia swojej opinii na temat książki, którą przeczytał. Każdy ma prawo do wyrażenia swoich uczuć. Dobrze, że dziewczyna opisuje coś, co przeczytała a nie wypowiada się jak inni, którzy mają wiele do powiedzenia odnosnie czegos, na czym w ogóle się nie zna, albo udaje,ze sie zna. Pani Sylwio, książka ma prawo się Pani podobać lub nie i warto podzielic sie z laikami swoją opinię. Ja chetnie przeczytam tą książke dzieki temu artykułowi, a chyba to miała Pani w zamyśle - by zachęcić ludzi do czytania książek.

  • 2016-03-18 21:34:49

    gość: ~Marta

    Książka wspaniała, czyta sie jednym tchem. Recenzja tez dobra, może pisana troche pod wpływem emocji, ale naprawdę nie trudno to zrozumieć po przeczytaniu wspomnień tych dziewczyn. Boli mnie natomiast ze tyle tu hejtu i wzajemnego obrażania sie. Oczywiście książka może sie komuś nie podobać, recenzja tez ale po co wylewać to aż w takich obraźliwych słowach? Nie rozumiem.

REKLAMA